Dlaczego nie dzisiaj czyli narzędzia do leżakowania… w pracy
12 stycznia 2010Szeroko pojęte: Od złego samopoczucia po „zostawienie mleka na gazie”. Nie do zweryfikowania. Dzisiaj jestem przeziębiony, jutro mam wywiadówkę w szkole. Czasami można do tego dołożyć insynuację pracownika, że szef nie może wymagać aby praca była ważniejsza od domu.
4) Klęski żywiołowe uderzające w naszych przyjaciół.
Siła wyższa nie wiedzieć czemu wykorzystywana jest do granicy możliwości. Nie musi to być koklusz czy gradobicie. I nie są to już klęski żywiołowe, które dotykają bezpośrednio pracownika. Teraz tymi klęskami dotykane są osoby postronne zaangażowane w ten sam projekt. Zaangażowana w projekt osoba jest chora, ma urlop czy generalnie wszystko to co samemu można wymyśleć w stosunku do własnego opóźnienia dotyka nadzwyczaj często partnerów w biznesie naszego pracownika. Wszechobecny status „czekanie” i praca całymi dniami pt.: „Czekam na …”.
5) Bezsilność
Bardzo chcę ale nie jestem w stanie wyegzekwować, nie mam narzędzi, w tej firmie tego nie da się zrobić. Wymówka z reguły łączy się z graniem na litość i postawą ”jejku jak mi się chce ale nie jestem szefie w stanie”.
6) Nowe fakty
Nowe fakty, które można było albo przewidzieć albo ujawnić wcześniej są wykorzystywane w odpowiednim momencie do przekształcenia projektu, zawieszenia go lub zarzucenia. Najgorsza jest wiedza, że nie możesz nic jako szef zrobić jeśli nie udowodnisz celowego manipulowania momentem ujawnienia danych. Z reguły wypływają w momencie, w którym możesz sobie tylko wyobrażać jak niewielki byłby to problem gdyby ujawniono je wcześniej. Pewnie się wcześniej pojawiły ale teraz jesteś w lesie z pracami i cofasz zadanie o wiele kroków.
7) Sprawa wisi na kimś innym
Z reguły pracownik, który zainteresowany jest świętym spokojem stara się nie eskalując zbytnio przytrzymać zadanie lub jego część na innym pracowniku. Gwarancją obrony swojego błogiego spokoju jest posiadanie części zadania na kimś innym i zbytnie nie niepokojenie osoby, na którym sprawa wisi. Zdarzało mi się, że biedaczek nie wiedział nawet, że coś na nim wisi w taki sposób sprawa została przekazana. Nieświadomość delikwenta jest stanem bliskim ideału. Dopóki szef nie zareaguje można praktycznie nie robić nic.
8) Weźmy i zróbcie czyli ekspert od siedmiu boleści
Osoby najmniej doświadczone przez pracę bardzo chętnie podejmują się roli eksperta. Rozmowy są chętnie przeprowadzane przez wiele dni, w których aktywny udział nasz pracownik dobitnie zaznacza na wszystkich statusach. Chętnie służy pomocą, dobrą radą i chętnie dyskutuje. Na tym zadaniu może spędzać wieczność. Status: „ustalenia”, „uzgodnienia”, „analiza”, „wymaga uszczegółowienia”, „negocjacje” trwa zwykle w nieskończoność. Nie chodzi w końcu o to aby rozpocząć projekt ale aby pozostać w fazie spotkań.
9) Zdecydowanie za dużo pracy
Podziel się z innymi
Oceń:








